Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść grozy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść grozy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 lutego 2013

Dom na Wyrębach

Stefan Darda
Wydawnictwo Wideograf
e-book

Marek Leśniewski w wieku lat około czterdziestu rozpoczyna życie na nowo. Nie musiałby, gdyby nie zdradził żony, albo gdyby zdrada się to nie wydała, a może nawet gdyby się wydała, ale nie w tak upokarzający dla żony sposób. Ale stało się. Marek miał o tyle szczęście (a może wręcz przeciwnie w obliczu tego, co się później wydarzyło?), że żona okazała się osobą szlachetną i pamiętając, że wspólne oszczędności pomnożył głównie on, nie „puściła go z torbami”, zatrzymując ze wspólnego dorobku jedynie mieszkanie we Wrocławiu. Ale że była córką dziekana na uczelni, na której oboje pracowali, Marek oprócz mieszkania nie mógł zatrzymać także pracy.
Zatem skoro we Wrocławiu nic go już nie trzymało, nasz bohater postanawia wrócić w swoje rodzinne strony, na drugi koniec Polski, w okolice Lublina, a przy tym spełnić swoje marzenie i zamieszkać bliżej natury. Kupuje więc dom w lesie, tytułowy dom na Wyrębach, oddalony od szosy o trzy, a od najbliższego kościoła i sklepu o pięć kilometrów. Za jedynego sąsiada ma starego dziwaka, nielubianego w okolicy, otoczonego ponura legenda sprzed lat. Marek nie łaknie jednak towarzystwa, samotność jak najbardziej mu odpowiada, a potrzebę bliskości z innymi ludźmi całkowicie zaspokaja kontaktami z mieszkającym w Lublinie przyjacielem ze studiów i jego rodziną. Szczęście i spokój Marka zostają jednak zmącone zaraz na początku po przeprowadzce – uczuciem, że jest obserwowany, że w pobliżu jest ktoś jeszcze oprócz dziwacznego sąsiada. Przeczucia te potwierdzają się, gdy nocą, podczas pełni księżyca, widzi wreszcie intruza. Tylko że wszystko jest tak dziwne, iż Marek sam nie jest pewien, czy naprawdę miało miejsce, czy tylko mu się to przywidziało. Dalej następują zdarzenia, które nijak nie dają się racjonalnie wytłumaczyć. I musi stawić im czoła sam, bo gdyby komuś o nich opowiedział, prędzej uznano by go za wariata, niż uwierzono.

Nie jestem fanką powieści grozy, choć czasami i takowe czytuję. Kupując na wyprzedaży Dom na Wyrębach niewiele wiedziałam o powieści poza tym, że była nominowana do jakichś nagród. Dobrze, że trafiłam na recenzję Evity, bo gdybym opierała się na tym, co czytelnicy napisali w Biblionetce, pewnie machnęłabym ręką na te parę złotych i książki nawet nie ściągnęła ze sklepu. I byłby to błąd. Może dla bardziej oczytanych w gatunku grozy osób Dom na Wyrębach nie jest niczym nadzwyczajnym, może zawodzi ich oczekiwania, ale mnie się bardzo podobał. Wciągnęło mnie, trzymało w napięciu, a parę razy nawet ciarki po nogach przeszły, mogę zatem uznać, że powieść spełniła swoje zadanie. Dodatkowo cenię sobie, że autor osiągnął efekt bez uciekania się do krwiożerczych scen rodem z „masakry piłą łańcuchową”, za to zgrabnie wykorzystał nasze rodzime podania o duchach i różnych stworach, w które według wierzeń ludowych mogą zamienić się potępione ludzkie dusze. 
Naturalnie aby dać autorowi szansę wywołania w czytelniku nastroju grozy, książkę należy czytać w odpowiednim klimacie, najlepiej w pustym pokoju, wieczorem, gdy za kręgiem nocnej lampki czai się podejrzany mrok, z którego w każdej chwili może wyłonić się nadprzyrodzone zło. Czytana w autobusie pełnym ludzi wracających z pracy w słoneczne popołudnie, albo na nadmorskiej plaży w Świnoujściu powieść wyda się po prostu śmieszna, może nawet głupia. Skoro jednak sięgamy po ten gatunek, to przecież dlatego, aby się trochę po-bać i trzeba dołożyć ciut starań, żeby osiągnięcie oczekiwanego efektu było możliwe. 
 
Dom na Wyrębach jest debiutem Dardy i od razu książka została nominowana do nagród w dziedzinie fantastyki. Nawet nie wiedziałam, że powieści grozy też kwalifikują się do fantastyki, ale skoro tak, to w moim odczuciu nominacje były jak najbardziej słuszne, bo autor w pełni wywiązał się ze swojego zadania, opowiedział historię, przy której dane mi było poczuć strach przed nieznanym. Nie przeszkadzało mi nawet, że miejscami jego stylowi można zarzucić pewną naiwność, powtarzalność, a nawet niewielkie dłużyzny. Może pisarsko nie jest to debiut błyskotliwy, za to pod kątem fabuły bardzo udany. Powieść podobała mi się na tyle, że już rozglądam się, gdzie tu zdobyć cykl Czarny wygon.


Recenzja zgłoszona do wyzwania Polacy nie gęsi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...