niedziela, 13 lutego 2011

Krew, którą nasiąkła

Asa Larsson
Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., Kraków 2011
424 strony

Ocena 3/6

Kolejny typowy skandynawski kryminał, czyli książka raczej obyczajowa niż sensacyjna. W małej szwedzkiej wiosce Jukkasjärvi za kręgiem polarnym zamordowana zostaje pani pastor, osoba przez jednych członków lokalnej społeczności bardzo lubiana, przez innych znienawidzona. Śledztwo prowadzi ekipa miejscowej policji, w tym pani policjantka, która właśnie wróciła z urlopu wychowawczego. Jest też prawniczka po przejściach stanowiących chyba treść wcześniejszej powieści Asy Larsson (nie czytałam), a w tej omawianych z grubsza. Dziewczyna zabiła troje ludzi i po dwóch latach nadal nie może się pozbierać. Z tego powodu jest na permanentnym urlopie z pracy w dużej kancelarii prawnej, dla której robi coś od czasu do czasu, jeśli ma ochotę. Dziewczyna pochodzi z sąsiedniej okolicy, a wróciła na jakiś czas pod pretekstem załatwienia spraw dla klienta kancelarii, a tak naprawdę, aby stawić czoła zmorom z przeszłości. 
Zagadka morderstwa oczywiście zostaje rozwiązana, jednak mało obchodziło mnie, kto zabił. Niespecjalnie obchodziło mnie dociekanie, kto miał motyw i okazję, a kto może by i chciał, ale nie miał możliwości. Miałam wrażenie, że tak naprawdę autorce wcale nie chodziło o napisanie książki sensacyjnej, a wątek kryminalny był jedynie wabikiem na czytelnika i został sklecony naprędce. O wiele ciekawsza jest natomiast warstwa obyczajowa, te wszystkie obrazki z życia szwedzkiej prowincji, które wciągają do tego stopnia, że intryga kryminalna schodzi na drugi plan. Skupiałam wprawdzie uwagę na ludziach, na ich postępowaniu i wyborach, ale wcale nie w poszukiwaniu motywów zabójstwa, Ważniejsze dla mnie było to, jak inaczej od nas ci ludzie myślą, inaczej wartościują, jak tolerancyjne społeczeństwo potrafili zbudować. A jednocześnie to kolejna książka skandynawskiej autorki, w której wyraźnie wyczuwalny jest lęk przed opresją wobec jednostek, zwłaszcza wobec kobiet i dzieci. Dziwne, że we współczesnych skandynawskich powieściach tak często pojawiają się tematy ciągnącej się latami albo bezkarnej przemocy fizycznej i seksualnej, której w tak sfeminizowanym społeczeństwie w ogóle nie powinno się spotykać, a jeśli już, to marginalnie. 
Ogólnie książka czyta się nieźle, ale żadna rewelacja, ot takie czytadło wg schematu. Do tego zastosowana tutaj, a coraz częściej spotykana w kryminałach maniera kontynuowania bohaterów z wcześniejszych powieści nie odpowiada mi o tyle, że w mniejszym lub większym stopniu (w tym przypadku chyba w większym) następne powieści cyklu nawiązują do poprzednich i nie znając ich kolejno ma się poczucie niedoinformowania. A w końcu kryminały, to nie saga, nie chcę być podstępnie skłaniana do czytania całego cyklu. Zwłaszcza, że najlepsza chyba jego część, bo uznana za kryminał roku 2004 wg Szwedzkiej Akademii Pisarzy Kryminalnych1, wydała mi się przeciętna i nie widzę powodu sięgania po inne.

1Informacja z okładki

1 komentarz:

  1. Muszę w końcu się zabrać za te skandynawskie ksiązki...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...