wtorek, 22 lutego 2011

Dom pana Biswasa

V. S. Naipaul
Noir sur Blanc, Warszawa 2002
I tom: 407 stron
II tom: 393 strony

Ocena 5/6

Nagrodę Nobla Vidiadhar Surajprasad Naipaul otrzymał w 2001 roku
"za jednolity punkt widzenia i nieprzekupne badania, które zmuszają nas by dostrzec obecność przemilczanej historii"1.
Dom pana Biswasa powstał na długo przedtem, bo w roku 1961 i to już ta książka przyniosła Naipaulowi międzynarodową sławę. 

Kanwą powieści jest życie tytułowego Hindusa Mohuna Biswasa. Gdy na świat przychodzi dziecko naznaczone czymś niezwykłym, w przypadku Biswasa - jednym palcem więcej, można oczekiwać, że i jego losy będą niezwykłe. Nic bardziej mylnego, bohater Naipaula jest nieudacznikiem, jego życie jest nijakie, upływa pozostawione przypadkowi, a efekty nielicznych prób odmiany losu są po prostu żałosne. Urodzony w ubogiej rodzinie robotnika na plantacji trzciny w Trynidadzie, po tragicznej śmierci ojca, Mohun zdany jest na łaskę bogatych krewnych. Gdy dorasta i próbuje się usamodzielnić, wplątuje się w niechciane małżeństwo z jedną z licznych córek rodziny Tulsich. Zbyt biedny, aby wyprowadzić się z żoną do własnego domu, zamieszkuje w Domu pod Hanumantem wraz z całym klanem Tulsich, w którym matriarchalne rządy sprawuje teściowa. Nigdy jednak nie udaje mu się przystosować do zwyczajów panujących w rodzinie żony, wciąż marzy o własnym domu. Nie potrafi zapewnić bytu żonie ani kolejno pojawiającym się na świecie dzieciom, muszą więc znosić poniżenie i dominację Tulsich. Biswas na upokorzenia reaguje drwinami z członków rodziny i pogardą, czasem jawną, najczęściej jednak demonstrowaną tylko przed żoną. Kilka prób buntu kończy się powrotem do Tulsich. Aż wreszcie nadchodzi przełom. Postawiony w sytuacji bez wyjścia Biswas kupuje dom, na który właściwie go nie stać. Marzenie wreszcie się spełnia, ale to spełnienie okazuje się tak samo żałosne, jak całe życie Mohuna Biswasa. 


Historia ta jest okazją do pokazania zmieniających się przez pół wieku warunków życia i zwyczajów w społeczności hinduskiej na Trynidadzie. Nie ma tu wielkich, spektakularnych zwrotów akcji, zaskakujących przypadków, czas biegnie powoli swoim rytmem, tak jak akcja powieści. Jednak mimo to (a może właśnie dlatego) książka jest bardzo prawdziwa, bohaterowie przedstawieni wyjątkowo wiarygodnie, a fikcyjne wydarzenia doskonale oddają rzeczywistość.

„Motywy znane z takich dzieł, jak Masażysta cudotwórca, Wybory w Elwirze i Nasza ulica, tu znajdują najpełniejszy i najdoskonalszy wyraz artystyczny. Powieść, opisująca życie człowieka od narodzin aż do śmierci, odznacza się rozmachem właściwym dziełom wielkich mistrzów i z pewnością zasługuje na miejsce wśród najznakomitszych dokonań prozy XX wieku.”2.
Nie sposób nie zgodzić się z tą opinią. Obiektywnie muszę przyznać, że powieść jest wybitna i gdybym oceniała ją z pozycji zawodowego recenzenta, musiałabym wystawić najwyższą notę. Ja jednak jestem zwykłą czytelniczką i dlatego mogę pozwolić sobie na subiektywną ocenę, odmienną od tej powyżej, podyktowaną emocjami w trakcie i po lekturze. Niewykluczone, że wpływ na to ma również wiedza na temat osoby pisarza i jego prywatnego życia, którego kulisy ujawnił w jednym z wywiadów. Doceniam wielkość tej książki, ale nie odebrałam jej tak dobrze, aby ocenić na maksimum. 

Nie urzekła mnie historia pana Biswasa, w którym widziałam przede wszystkim nieudacznika i egoistę. Ta pogarda wobec ludzi opiekujących się jego dziećmi, którym on nie był w stanie zapewnić utrzymania, to niczym nie uzasadnione poczucie wyższości. Stawiający się w sprawach małych, nie miał odwagi podejmować decyzji i bronić swego zdania w tych istotnych, wpływających na zwroty w życiu. I choć to takie prawdziwe, takie ludzkie, choć spotykamy się z takimi postawami na co dzień, a pewnie i nam samym zdarzają się takie zachowania, to u książkowych głównych bohaterów nie chcemy (ja przynajmniej nie chcę) takich cech. Utożsamiamy się przecież z nimi, oczekujemy więc postaw heroicznych, nonkonformistycznych i z takimi wolimy obcować podczas lektury. 


W efekcie antypatia do głównego bohatera spowodowała, że ciężko mi się czytało tę powieść. A przecież napisana jest świetnym, bardzo przyjaznym czytelnikowi stylem, wspaniale i wyraziście ukazuje szeroką panoramę losów Hindusów mieszkających na Trynidadzie, przemiany zachodzące w ich stylu życia, w obyczajach, rozpad więzi łączących ich z tradycjami i religią przodków. W relacjach Biswasa z rodziną Tulsich często dopatrywałam się też alegorii zachowań członków postkolonialnej społeczności wobec dawnych kolonialistów, wzlotów i upadków przy budowaniu nowej, niezależnej państwowości, trudnych prób usamodzielnienia się.


Niezależnie więc od subiektywnej oceny powieści przyznaję, że jest to wielka literatura, warta polecenia innym i godna miejsca wśród wybitnych dzieł XX wieku.


1Przytaczam za Wikipedią z hasła Vidiadhar Surajprasad Naipaul
2Z noty wydawcy na okładce

2 komentarze:

  1. Chodzę wojkół tego V.S. Naipaula i nie mogę się zdecydować:0.
    Odstrasza mnie objętość.
    P.S. Dodałam Twojego bloga do obserwowanych, na pierwszy rzut oka piszesz o książkach, które i mnie interesują:).

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż. Nie wiem, jak mogłabym Cie zachęcić, skoro problem w objętości. Może na korzyść książki przemówi,że strony mają nieco mniejszy format niż zazwyczaj. A tak serio, to ja dość długo czytałam te dwa tomiszcza.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...