Aryn
Kyle
Smak Słowa, Sopot 2009
tłumaczenie: Ewa
Penksyk-Kluczkowska
Na barki Alice Winston
spadło tyle, że i dorosły miałby co dźwigać, a Alice ma tylko
jedenaście lat. Wydaje się, że w Ameryce, jak mało gdzie na
świecie dzieci są zaopiekowane i beztroskie, no chyba, może z
wyjątkiem tych z patologicznych rodzin, bo i w kraju powszechnej
szczęśliwości patologia się zdarza. Rodzina Winstonów
patologiczna bynajmniej nie jest, ale dysfunkcyjna i niewydolna
wychowawczo (jak to mądrze nazywają w telewizji) już z pewnością
tak.
Autorka subtelnie, z dużą
dozą wrażliwości pokazała proces dojrzewania dziecka, które
powinno jeszcze pozostawać beztroskie, a jednak musi stawić czoła
troskom zdecydowanie ponad swój wiek. To również powieść o tym,
jak cudze życie, często niesłusznie, wydaje nam się doskonalsze,
ciekawsze, lżejsze, Powieść o odkrywaniu prawd o sobie i świecie,
o niezamierzonym okrucieństwie, jakiego może dopuścić się
najlepszy nawet, najszlachetniejszy człowiek z głupoty, niewiedzy,
w emocjach, ale też o wybaczaniu innym i o tym, jak trudno wybaczyć
samemu sobie.
Bóg zwierząt to
debiutancka powieść Aryn Kyle, jednak życzyć każdemu pisarzowi,
żeby tak debiutował. Książka była międzynarodowym
bestsellerem, w Ameryce obsypana nagrodami, u nas przeszła niemal
niezauważona, a szkoda.
Towarzyszące temu
tekstowi zdjęcia nie pochodzą, jak się domyślacie z rancza
Winstonów. Te śliczne koniki hoduje się u nas w kraju, w Janowie
Podlaskim.
Twoja recenzja jest tak ciekawa i zachęcająca, że na pewno przeczytam książkę :)
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia. Uwielbiam konie (konie i psy).
Cieszę się, że Cię zachęciłam.
OdpowiedzUsuńPsy też lubię, owczarki przede wszystkim. Komisarz Alex to dla mnie największy bohater pozytywny polskich seriali :)